odsłonią mu się niepojęte tajemnice, rozwiążą się wszystkie cele i przyczyny bytu, —

i zakróluje nad wszelką ziemią i wszem147 stworzeniem.

On — Ona.

Amen.


Objęła go pieszczota jej drobnych rącząt, owionęła go rozkoszna woń jej ciała, — dwie gwiazdy jej oczu wiodły go za sobą, a w duszy jego rozanielił się przedziwny szept jej głosu:

Idź już, jasny mój, idź za mną!

A on szedł z wielkim tryumfem śmierci w swym sercu tam, gdzie w oddali szklił się księżycem osrebrzony pasek ciemnych zatorów siedmioramiennego jeziora; szedł cichy i wielki, tylko z nieskończenie tkliwą miłością powtarzał bezustannie:

Idę już, idę...

Toledo – Kraków 98/99