Skinęła głową...
Przebudził się — zerwał się na równe nogi, wyciągnął ręce z głośnym krzykiem — daremnie — wszystko zanikło...
Chwilami zdawało mu się, że oszalał.
Nie był w stanie o niczym myśleć, zapełnił swe pokoje kosztownym podzwrotnikowym kwieciem, chłonął zapomnienie i jad zabijających snów.
Budził się z snu, by pogrążyć się w drugim, coraz dzikszym, coraz namiętniejszym...
Śnił, że jest potężnym magiem...
Przez trzy dni i trzy noce przygotowywał się do potężnego zaklęcia. Trzy dni i trzy noce wgłębiał się i odczytywał znaczenie tajemnych znaków, spisanych w książkach, zamkniętych na siedm pieczęci; pisał i wbijał sobie w pamięć ukryte runy, które wywoływały nieznane potęgi; trzy dni i trzy nocy29 upajał się jadowitymi wywarami roślin, co kwitną w tajemnych czarach Nocy Świętojańskiej, aż wreszcie uczuł taką moc i potęgę, że mógłby przyspieszać dowolnie wzrost roślin, rzeki w biegu zatrzymywać, a nawet pioruny na ziemię ściągać.