I nawet miejsce to, gdzie stało twoje łóżeczko dziecinne, mała niegdyś kołyska twoja.
Ty powiesz, że to są myśli gminne84, że człowiek po śmierci nie lata... Cóż! Kiedy z taką myślą śmierć piękniejsza.
A oto patrzaj, nad łożem mojém ta szyba lodu słońcem czerwona, z dwoma skrzydłami promieni: nie jestże to Anioł złoty stojący nade mną?
Reny wyciągają mech spod mojéj pościeli i skubią łoże śmierci, jedząc... Biedne reny moje, żegnam was.
A teraz podniosę oczy do Królowéj Niebieskiéj i będę się modliła do Niéj.
Zaczęła więc tu umierająca mówić litanije85 do Matki Chrystusowéj, i właśnie wymówiwszy Różo złota! skonała.
I na znak cudu upadła róża żywa na białe piersi umarłéj i leżała na nich, a w jamie rozeszła się od niéj woń różana i mocna.
Nie śmiał więc Anhelli ruszyć ciała umarłéj, ani złożyć rąk, które były wyciągnięte, lecz usiadłszy na końcu łoża, płakał.
A oto jakoby o północy stał się wielki szelest, i myślał Anhelli, że reny szeleszczą, wyjadając mech spod łoża śmierci; lecz inna była przyczyna.
Chmura jakoby duchów ciemnych zatrzymała się nad jamą, śmiejąc się głośno, a ciemne twarze pokazały się przez rozszczepione lodu sklepienie i krzyczały: naszą jest!